Skąd ta cena?

Od czasu do czasu trafiają do nas pytania: dlaczego mamy tak drogo? Cóż, czas wyłożyć kawę na ławę, a raczej zupę na stół!

Jeśli mamy być szczerzy, to w pierwszej chwili te pytania nas dziwią. Drogo? Naprawdę? Ale za chwilę przypominamy sobie, że przecież nie wiecie jak działa nasza firma i jak powstają nasze zupy! Chcemy więc objaśnić Wam, czemu cena przez nas zaproponowana jest bardzo adekwatna do tego, co dostajecie od WECO w zamian.

Gramy w otwarte karty, więc posłużymy się prostym, matematycznym przykładem. Zwykłe kości wołowe szpikowe niewiadomego pochodzenia (może Peru, może Brazylia – kto to wie?) i o nieznanej dacie produkcji (w teorii data znajduje się na partii, ale czasami zanim partia znajdzie swojego nabywcę może miesiącami leżeć w mroźni i opłynąć w kontenerze pół świata, zmieniając w tym czasie nalepki) kosztują w hurcie około 1,5 zł/ kilogram. Taniocha! Bierzemy? Nie! Kości, z których przygotowujemy nasze wywary pochodzą z lokalnych lub ekologicznych hodowli z Polski. Wiemy, kiedy zostały pozyskane i ile do nas podróżowały. Mamy też pewność, że zwierzę nie żyło w stresie i było karmione w naturalny sposób, wypasając się na ekologicznych łąkach obfitujących w trawę i zioła, nie przyspieszano jego wzrostu, a jakiekolwiek leki dostało tylko wtedy, kiedy naprawdę tego potrzebowało, a nie jako codzienny dodatek do paszy. I takie kości kosztują już 15-20 zł/kg. Rany, jak drogo! Bierzemy!

Bardzo podobnie jest ze wszystkimi wykorzystywanymi przez nas przy przyrządzeniu zup surowcami (marchewką, pietruszką, ziemniakami, cebulą, ciecierzycą itd.), przyprawami (pieprz, imbir, papryka itd.), ziołami (bazylia, oregano, kozieradka itd.) oraz dodatkami (ryż, makaron, kasze itd.) Albo kupuje się je masowej jakości za niewielkie pieniądze, albo najwyższej jakości za wysoką cenę. Pogodziliśmy się z tym. Już nie dostajemy ataku serca na widok naszych faktur od dostawców. Płacimy je z uśmiechem na twarzy, bo wiemy że dostajemy od nich to, co najlepsze. A potem Wy dostajecie to od nas 🙂
Kolejną istotną sprawą, od której zależy cena jest fakt, że jesteśmy manufakturą, a nie fabryką. Ziemniaczki i marchewkę obieramy ręcznie, sami przygotowujemy kości, sami testujemy receptury. Wszyscy nasi pracownicy są przez nas traktowani jak rodzina i godnie wynagradzani. Nie mamy wielkich automatycznych linii produkcyjnych, które mogłyby obniżyć koszt “produkcji” zupy o kilka złotych. Wolimy zatrudnić lokalną społeczność, która przeleje całe swoje serce w to co robi i sprawi, że Wasze WECO będą najsmaczniejsze pod słońcem.

I tak oto doszliśmy do gwoździa programu, czyli magicznego wywaru kolagenowego, który tak bardzo odżywia Wasze ciała i umysły. Zgodnie z medycyną chińską taki wywar powinien być wolno i długo gotowany. Nasze minimum to 24 godziny. Inaczej z kości nie wydobędą się wszystkie cudowne składniki które są w nich głęboko poukrywane przez matkę naturę. Dodatkowo, aby nadać niezwykłego smaku naszym zupom kości są delikatnie podpiekane. To wszystko wymaga… czasu. Niczego nie przyspieszamy, żadnego etapu nie pomijamy. Włączamy gaz, stawiamy garnek i doglądamy go przez okrągłą dobę.

Na zakończenie chcemy przypomnieć, że nie używamy też żadnych gotowych dodatków smakowych. Cała esencja wywarów i zup pochodzi więc z natury. A żeby uzyskać prawdziwie pieszczące podniebienie kompozycje, nie oszczędzamy na składnikach. W
praktyce wygląda to tak, że zapakowany po brzegi warzywami i składnikami zwierzęcymi garnek jest zalewany wodą, a nie odwrotnie – do pełnego wody garnka wrzucamy kilka samotnych marchewek i kostek.

Jednocześnie nieśmiało przypominamy, że duży kubek kawy w Starbucksie to mniej więcej koszt porcji naszej ekologicznej i organicznej zupy.

Uff, to by było na tyle. Dalej drogo? 😉